top of page

Falstart

  • Zdjęcie autora: Michał Siedlanowski
    Michał Siedlanowski
  • 16 lis 2016
  • 1 minut(y) czytania

data:image/gif;base64,R0lGODlhAQABAPABAP///wAAACH5BAEKAAAALAAAAAABAAEAAAICRAEAOw==

Przed sezonem Białołęka dokonała kilku wzmocnień i wydawało się, że ma chrapkę na tytuł mistrza ALS. Mecz z Drogownictwem pokazał jednak, że droga do tego celu nie będzie łatwa. Nie można oczywiście po jednym meczu jednoznacznie stwierdzić, że drużyna Białołęki nie będzie zdolna do realizacji tego zadania, ale konfrontacja z Drogownictwem obnażyła wiele słabych punktów drużyny Pawła Rudnika. O ile zagrywka robiła w tym meczu różnicę, o tyle atak pozostawiał bardzo wiele do życzenia. I to nie dzięki dobremu blokowi Drogownictwa. Zawodnicy Białołęki ostrzeliwali linie boczne i końcowe, ale rzadko udawało im się zmieścić w boisku. To przyczyniło się w dużej mierze do wygrania przez Drogownictwo pierwszej partii. W wygranym pierwszym secie duży udział mieli oczywiście zawodnicy drużyny Marka Kutaszewicza, którzy stawali na wyżynach swoich umiejętności, aby osiągnąć sukces w tym meczu. Niestety siły i wiary wystarczyło tylko na pierwszego seta. Jak się okazało były to miłe złego początki. Kolejne odsłony należały już do Białołęki, która poprawiła swoją grę, ale w końcowym sukcesie niewątpliwie pomogli zawodnicy rywali, którzy nie potrafili przyjąć zagrywek. Tak było m.in. w trzeciej partii, gdzie po dobrej zagrywce Białołęka zdobyła 13 punktów nie tracąc żadnego!

Na Drogownictwo wystarczyła zagrywka, ale chcąc się liczyć w walce o tytuł Białołęka musi poprawić pozostałe elementy siatkarskiego rzemiosła.

Białołęka - Drogownictwo 3:1 (-18, 8, 8, 9)


 
 
 

Komentarze


Śledź nas
  • Facebook Social Icon
bottom of page